A ja żyję z minuty na minutę. Nie wiem właściwie na co czekam, może na te przerwy, może na te soboty, gdy wszyscy razem bawimy się w towarzystwie jabłka sandomierskiego? Gdy wracamy, trzymając się ledwo na nogach, sikamy pod domami i chodzimy na koncerty?
Nie wiem.
A może tak naprawdę to tylko zatykacz czasu?
23.02.2007 :: 12:58
Karo
hm. no to ja pozostaję jeszcze przy życiu z weekendu na weekend, w porywach ze sprawdzianu na sprawdzian. o ile nie mam ferii... takie życie.
a nasz Sebastian z kolei smuci co lekcję jakież to trudnie rzeczy przerabiają na fakultecie z matematyki i wrąca to i owo nam tak, żebyśmy nie rozumieli ;) strrrasznie lubi się popisywać. ja na szczęście nie mam tej przyjemności uczęszczania na rozszerzoną matematykę ;)
22.02.2007 :: 21:20
h
matura ah ta matura :) takie tam byly banaly :) choc przed matura tak nie twierdzilem... :) a czytanie ze zrozumieniem? trzeba sobie na to znalesc knif i potem nie da sie nie zaliczyc przynajmniej na 3 :P
22.02.2007 :: 09:08
roadside
taka metafora ;P
22.02.2007 :: 07:08
Cwistak
Cóż, Wiesiu musi byc klawy gosc tak samo jak nasza Helena :D podobno w maturalnych twierdzi ze juz koniec, tylko powtorki do matury - dwie lekcje powtorek i kontynuuje swe matematyczne wyklady :D
No, ty zyjesz do marca do spotkania z M, ja zyje do konwentow. Najblizszy w ten weekend. nie moge sie doczekac. A ten layout taki pustawy mi sie wydaje, ale moze to tylko takie wrazenie >.>" buzibuzi! :D
21.02.2007 :: 21:18