Radość, smutek... (6)

Aniołku, właśnie zobaczyłem wodę w szybie autobusu i tak mi się smutno zrobiło, bo Ciebie tu nie ma - napisałeś, a mi się serduszko pokrajało nagle na kawałki, a każda jego częśc zaczęła bić mocniej niż zwykle. Tak banalne, a tak cudowne - wspomnienia. Śmieszny komentarz, że woda między szybami a autobusie fajnie wygląda tak potrafi potem oddziaływać na drugiego człowieka, tak potrafi wzbudzać wspomnienia...

Ostatnio doszłam do wniosku, że życie nie polega na tym, aby je przeżyć, ale aby żyć, a radość czeka na nas w każdym zaułku, szczęście jest wszędzie, tylko musimy nauczyć się je dostrzegać. Kiedy już posiądziemy tę umiejętność będziemy wytrwalsi w drodze życia, o której końcu nie wolno nam myśleć. O dalszej częsci - owszem. Ale nie o końcu.

I żeby stać się szczęśliwym trzeba widzieć to wszystko, co nas otacza. Bo smutek i radość to są dwa równoważne zjawiska, które zachodzą z prawdopodobieństwem jedna druga, oba się wykluczają. Dlaczego więc wszyscy wciąż się smucą? Przecież równie dobrze można być szczęśliwym, z takim samym prawdopodobieństwem... Dwa zdarzenia elemenetarne uznajemy za jednakowo prawdopodobne...

25 stycznia '07