Krótkie sprawozdanie (5)

M. dzwonił i powiedział, że przyjedzie w następny weekend. Chyba zacznę wykreślać dni w kalendarzu. Już się nie mogę doczekać, kiedy moje oczka znów go ujrzą, kiedy rzucę mu się na szyję i obdarzę utęsknionym pocałunkiem.

Najgorszy wtorek mojego życia minął. Najbardziej niechciany tydzień mojego życia również. Teraz tylko czekam na ferie i zastanawiam się jak pojechać do Trójmiasta, do M. Coś wymyślimy, kiedy tylko się spotkamy.

Wczoraj byłam z Eweliną na małym piwku, które zamieniło się na trzy duże piwka, ponieważ poznaliśmy nowych, bardzo sympatycznych kolegów. Zaprosili nas do kortowego pubu i próbowali spić, ale my się nie dałyśmy. To znaczy ja się nie dałam, z Ewelinką było troszkę gorzej. Cóż... Zdarza się. Tym razem niczego, zupełnie niczego nie przeskrobałam. Nawet nie próbowałam przeskrobywać! Mam czyste sumienie. I tak mi z tym lekko.

Aleksander odezwał się do mnie po długim czasie ciszy. Było jak zawsze. Bez podtekstów, bez różnych pseudoerotycznych propozycji i takich tam. Tylko czekać aż na kawę zaprosi.
Skończyłam Buszującego w zbożu, na języku polskim.

13 stycznia '07