Herbata dołącza do grona moich uzależnień, ponadto prawdopodobieństwo zaczyna wchodzić do mej głowy niczym woda do gardła. A to oznacza? Jest dobrze.
Dzisiaj spóźniłam się na fizykę, a wszystko przez to, że znów jakiś cymbał zepsuł naszą kłódkę od szatni i musiałam biegać do portierni po kluczyk (bo tak normalnie to każdy ma swój). I oczywiście zanim z samej piwnicy wbiegłam niemalże na samą górę, to trochę czasu minęło. W sumie... Nawet niespecjalnie mi się nie spieszyło. Bo kto gnałby na fizykę? Im krótsza lekcja, tym lepiej.
Na WOSie prezentacja o terroryźmie. Szczerze mówiąc nie wiedziałam, że tak swobodnie będę się czuła prezentując coś na forum klasy! TEJ klasy, znaczy się. Tej, za którą nie przepadam. No trudno się po prostu mówi, i tyle. Jeszcze cztery miesiące przemęczyć się i będzie git, acz wiem, że jeszcze mi zabraknie tych sympatyczniejszych mordek.
Buuu... Skończyła się moja herbata, a drugiej robić nie będę bo uzależnię się od Pu - Erh jeszcze bardziej. W każdym razie taki nałóg lepszy niż kawa (przynamniej żelaza czy tam magnezu nie wypłukuje).
Wczoraj zagadał W. W gruncie rzeczy rozmowa ta była całkiem sympatyczna. Zaczęło się od tego, że na Gadu - Gadu tłumaczyłam mu zadania z kombinatoryki. Potem nasza pogawędka zeszła na nieco inny temat, a właściwie to tematy bo gadaliśmy dość długo.
I znów położyłam się grubo po dwunastej (W., WOS). No to znam już powód tego mojego
nicmisiękurdeniechce. Może gdy zacznę wcześniej chodzić spać, to będę bardziej
żywa? Wiem, że nawet jeśli takie coś postawię sobie za punkt honoru, to i tak skończy się na tym, że jednego wieczora położę się koło dwudziestej trzeciej, a drugiego już nieco później... No nic, starania też są ważne.
4 stycznia '07