-
Dobrze ci ze mną? - spytałam leżąc tuż za jego plecami.
-
Ale teraz czy ogólnie?
-
Ogólnie...
-
No masz pare cech, które powodują, że nie powinienem z tobą być. - A mnie zatkało. Miałam ochotę trzasnąć go w te nagie plecy, żeby odbiła mu się tam moja ręka i wyjść, ale musiałam opanować swoje emocje i spokojnie spytałam go o te cechy.
-
Po pierwsze - jesteś dużo młodsza ode mnie... Ty się jeszcze chcesz bawić, a ja...
-
Szczerze? Wolę czas spędzać z tobą niż chodzić na imprezy - odparłam naprawdę zupełnie szczerze. Już od dawna nie mam ochoty na jakieś kluby i imprezy do białego rana (a jak się zdarzają to raz na tak zwany ruski czas).
-
Naprawdę? No... Ale twoje zachowanie w stosunku do mamy. Jakby nie patrzeć to ona też kiedyś byłaby moją mamą, a skoro ona jest według ciebie taka zła... - Nie wiedziałam co mam na to wszystko odpowiedzieć. Leżeliśmy tam obok siebie i nagle on wstał, pokuśtykał do łazienki i przyniósł plaster w płynie ponieważ trochę podrapałam go po plecach i go piekło (nie, nie ze złości). Mój humor diametralnie się zmienił. Po całym zabiegu Michał wstał i poszedł do kuchni, a ja położyłam się na łóżko i ślepo patrzyłam w ścianę. Chciało mi się płakać na samą myśl, że w moim życiu pojawił się facet, który mnie w sobie rozkochał i nagle coś przestało mu się podobać, i koniec.
Nagle usiadł obok mnie.
-
Agatko? Co się dzieje? - spytał (jakby nie wiedział).
-
Skoro nie chcesz się ze mną spotykać to powiedz mi to od razu, a nie... Ja się jeszcze bardziej wkręcę i zranisz mnie mocniej... - powiedziałam patrząc jak zapina spodnie.
-
Ale kto ci powiedział, że nie chcę?
-
Ty...
-
Wcale tak nie powiedziałem. Wiesz... Tu chodzi jeszcze o to jak bardzo wkręcona jesteś.
-
Dobrze wiesz jak. - Po tych słowach odwróciłam się tyłem do niego. Nagle poczułam jak układa swoje ciało obok mojego.
-
Widzisz... Stworzyłaś tag i nie zdefiniowałaś, co on tak naprawdę robi, musisz to zmienić, ale pamiętaj... W XHTMLu, nie? - Zaczęłam się śmiać (chodzi o ten mój prezent dla niego). -
Łatwo jest powiedzieć, napisać... Ale to tylko słowo, to nic wiążącego.
-
Wcale nie tak łatwo - odparłam mijając jego wzrok.
-
Ja bym ci mógł powiedzieć z pięćset razy, że cię kocham!
-
No to powiedz
-
Kocham cię... - Uśmiechnęłam się, a po moim ciele przeszedł mały dreszczyk. Dawno tego od nikogo nie usłyszałam.
-
Miło było to usłyszeć, nawet jeśli to nie jest prawda - stwierdziłam.
-
Ale ja nie powiedziałem, że to nie jest prawda...
-
No to powiedz to jeszcze raz! - Poczułam jego usta przy swoim uchu i nagle wyszeptał...
-
Pewnie cię kocham...
Między nami zapadła cisza. Leżeliśmy tak przez jakieś dziesięć minut całując się i patrząc sobie w oczy. Naprawdę miło było poczuć coś do kogoś i wiedzieć, że ten ktoś też coś do mnie czuje. Michał wstał, nasypał sobie do miseczki płatki, dolał do nich mleka, zjadł po czym stwierdził, że musimy się zbierać. Odprowadził mnie na przystanek i sam poszedł w kierunku domu jego przyjaciela, z którym miał wrócić do rodzinnego miasta na dwa dni. Boże... Co się dzieje, świat się zakręcił.
6 lipca 2008 × komentarze (6)