Z Michałem to jest tak, że jak nie praca magisterska to jakieś sprawy związane ze studiami doktoranckimi. No szlag człowieka może trafić! Ostatnio już nie wytrzymałam i powiedziałam mu, że jak obroni pracę magisterską, a potem doktorancką to niech się do mnie odezwie.
-
No... To może zgłoś się do mnie za cztery lata - powiedział śmiejąc się a ja na niego spojrzałam ledwo powstrzymując śmiech. Mówię Wam, nie jest łatwo mieć faceta naukowca. Z jednej strony jestem strasznie z niego dumna, ale z drugiej denerwuje mnie, że tak mało ma dla mnie czasu, choć on twierdzi, że poświęca mi go aż nadto, że żadnej kobiecie jeszcze tyle go nie dawał. No cóż... Ciekawe co będzie jak mi przyjdzie pisać pracę magisterską i pracować.
Ja to zawsze mam z facetami ten sam problem. Najchętniej spędzałabym z nimi całe dnie, a oni mają mnóstwo obowiązków na głowie, znacznie mniej niż ja. I tak po dłuższym zastanowieniu się doszłam do wniosku, że to może wcale nie jest ich wina, tylko moja, że tak a nie inaczej reaguje na to ich
nie mam czasu. Michał często mi powtarza, że jestem jak rozkapryszona księżniczka, która się złości jak coś nie idzie po jej myśli. Jest w tym ziarnko prawdy. Ja po prostu chcę być szczęśliwa i co mam na to poradzić? Ja chyba już nie zmienię swojego zachowania, choć chciałabym.
Boże, jaką mnie stworzyłeś, taką mnie masz, o!
W ogóle wczoraj późnym wieczorem ujrzałam Marcina na GG. Stwierdziłam, że nie będę się do niego odzywać, no bo po co? Choć miałam ogromną ochotę... Stwierdziłam, że bezpieczniej będzie napisać e-maila. Gdy pisałam do niego mniej więcej takie słowa:
(...) ale nic do Ciebie nie piszę, bo mam nadzieję, że Ty napiszesz do mnie nagle ujrzałam migającą kopertkę w prawym, dolnym rogu ekranu, na której był nick Marcina. Serce podeszło mi do gardła. Skąd on wiedział? Przecież jeszcze nie wysłałam e-maila! Okazało się, że Marcin wysłał mi grafikę z blondowłosą anielicą, która paliła papierosy i popijała whisky. Napisał, że to jest jego ideał. Dziwnym byłoby nie połączenie ze sobą pewnych faktów... Pierwszy z nich to to, że swojego czasu nazywał mnie aniołkiem, a drugi, że palę papierosy, no i trzeci, że to zdjęcie wysłał akurat mi. Gdy go spytałam dlaczego akurat mi musiał wysłać tą grafikę, w końcu gdyby jakiś z jego kumpli ją zobaczył to ucieszyłby się takim widokiem bardziej niż ja. Odparł tylko, że po prostu, tak sobie. Postanowiłam mu pomóc i dla żartów stwierdziłam, że zapewne pomyślał o mnie gdy zobaczył ten obrazek. Zaśmiał się i napisał coś w stylu
jasne. No cóż,
Asia stwierdziła, że on żałuje swojej decyzji. Szkoda, że teraz to już trochę za późno.
Wczoraj pojechałam z Kasią na uczelnię po zagadnienia do egzaminu z maszyn, a potem do Hali Targowej po nowego kolczyka do brody. Kupiłam trzonek z bioplastu i nieco większą kulkę z przezroczystą cyrkonią. Wygląda słodko i seksownie, haha. Ale ja jestem skromna, prawda? Później siedziałyśmy sobie na Wyspie Słodowej i piłyśmy piwo. Ja jak zwykle sączyłam Reddsa, a Kaśka (nie jak zwykle) Carlsberga. Było dość przyjemnie, bo patrzyłyśmy sobie na
Hotel Park Plaza, ścieki zwane Odrą, a kawałek dalej widniał blok, w którym mieszka Michał, o czym oczywiście musiałam poinformować przyjaciółkę. W gruncie rzeczy to fajnie jest mieć wszystko tak na miejscu. Przyjaciół, faceta i rodzinę.
18 czerwca '08