Dzisiejszy dzień był dość ciekawy. A właściwie to powinnam zacząć od czegoś innego, od samego faktu istnienia piętnastego maja. Dzisiaj mija dsiesięć lat od śmierci mojego Dziadka. Jego śmierć była dla mnie czymś naprawdę bolesnym, pomimo faktu, że miałam wtedy dopiero dziesięć lat. Pamiętam jak na pogrzebie wielka gula cisnęła moje gardło, tak bardzo chciało mi się płakać. Dziadku, na zawsze pozostaniesz w mym sercu i pamięci. Nie przypominam sobie, żeby na świecie był drugi człowiek, który tak bardzo kochał mnie jak on. Do niego zawsze uciekałam, gdy rodzice krzyczeli, Dziadek stawał w mej obronie i łagodził sytuację. Wydawał ostatnie pieniądze na moje zachcianki... Kochał mnie bardzo, a ja wtedy byłam zbyt mała, żeby to docenić. Ja do tej pory z nim rozmawiam i wiem, że czuwa nade mną, wiem, że jest ze mną, że wciąż mnie wspiera.
A w ogóle to tak się zastanawiam dlaczego gdy mi się pieprzy to wszystkim naokoło się układa, a gdy ze mną jest lepiej to im jest źle. To tak dla zachowania równowagi? Gdyby wszystkim było cudownie, to byłoby nudno? Kamila jest z Pawłem praktycznie od początku liceum, myślała, że on to ten jedyny, ta miłość na zawsze. Na początku trochę wątpiłam w jej tezę, ale gdy tak na nich patrzyłam, to dochodziłam do wniosku, że to może być prawda. A teraz? Nietrudno się domyślić, że ich związek zaczyna się sypać. Całkiem niedawno ze sobą rozmawiałyśmy i Kamila od dłuższego czasu zastanawia się czy jest sens być z Pawłem. Cały czas powtarza, że pewnie brakowałoby jej go, rozmów z nim... Że się przyzwyczaiła. O luuuudzie, to najgorsze co może być. Przeżyłam to samo z Marcinem i szczerze przyznam, że nie wolno patrzeć na takie rzeczy.
-
A czy zastanawiałaś się jak to będzie po ślubie? Wyobrażasz sobie przyszłość z tym człowiekiem? - zapytałam i w odpowiedzi usłyszałam ciszę. Ja ją uświadomiłam jak mogłaby wyglądać. Paweł traktuję ją jak maszynkę do uprawiania seksu. Kamila przychodzi do niego do domu, kochają się, a po wszystkim on siada przed komputerem i zaczyna sobie na przykład grać w jakieś durnowate gierki. Nigdzie z nią nie wychodzi, bo nie ma pieniędzy na głupoty, woli przeznaczyć je na papierosy. Paweł taki nie był...
Paweł był kiedyś wspaniałym człowiekiem. Pamiętam jak dokładnie trzy lata temu, gdy jeszcze byłam w liceum poszliśmy na juwenaliowy koncert, bawiliśmy się świetnie. Paweł zawsze interesował się Kamilą i mną (pod względem czysto przyjacielskim, potem przerodziło się to w coś innego, ale to bardzo długa historia, o której opowiadałam już setki razy i nie chce mi się robić tego znów). Potrafił pójść ze mną na piwo i mi je postawić, często imprezowaliśmy w trójkę. To były piękne czasy... Naprawdę! Co z tego, że byliśmy gówniarzami? Było w nas pełno życia, byliśmy wtedy słodcy i czyści, chcieliśmy posmakować czegoś nowego, cieszyliśmy się z głupot, było pięknie. A teraz? Teraz wszystko jest inne, toksyczne, doroślejsze. Nawet związek dwojga ludzi nie zawsze trwa wiecznie. Przeraża mnie, że to, co piękne nigdy nie trwa wiecznie. Dwoje ludzi kocha się bardzo mocno (bo o tym wiem), ale coś nagle wpada między nich i pomimo faktu, że to uczucie wciąż jest oni nie powinni być razem, bo jedna ze stron po prostu zmieniła nastawienie do wszystkiego, druga zresztą też.
Tęsknię za Michałem, przed zaśnięciem myślę o nim... Jak to kiedyś powiedziałam:
Jesteś ostatnią i pierwszą osobą, o której myślę w ciągu całej doby. Bo tak właśnie jest. Zamykam oczy i ostatni widok, który pojawia mi się przed oczami to on, a pierwszy, który się rodzi w myśli, gdy je otwieram. Boję się swoich uczuć, boję się, że znów coś pójdzie nie tak, ale jest też drugie wyjście - że może być dobrze.
15 maja '08