Zadziwiam się sobą (2)

Nie wiem co się ostatnio ze mną dzieje. Jakoś tak zaczynam chłonąć klimat innych ludzi. Zwracam uwagę na uliczne graffitti, słucham sobie rapu (w tym momencie). Nie to, żebym zaraz zmieniała styl, bo u mnie i tak ciężko go określić, ale jakoś tak naszła mnie ochota na te, że tak powiem, klimaty.

Jakiś czas temu zobaczyłam nowe zdjęcie Marcina na NK i dopadł mnie dół. Nie wiem dlaczego, ale jakoś tak serce podeszło mi do gardła i przez cały dzień czułam się jakoś dziwnie. Dobrze, że tego dnia miałam tylko matematykę. Zgłosiłam się nawet do jednego z zadań. Wiecie, że ciężko było mi policzyć ułamki? Tak... Najzwyklejsze na świecie ułamki! Michał się śmieje, że ja to jak prawdziwy matematyk - nie potrafię robić najprostszych obliczeń. Karolina przez całe ćwiczenia pytała mnie co się dzieje. W zasadzie nie potrafiłam odpowiedzieć jej jakoś logicznie na to pytanie. Ogólnie to starałam się zachowywać normalnie, ale jak widać przed nią nie da się niczego ukryć.

- Karolina, idziemy na piwo? - spytałam.
- No, mam dwa złote, to mogę kupić sobie Książa - odparła a ja bąknęłam coś, że przecież mogę jej dołożyć do czegoś lepszego. Podjechałyśmy Celiną (autobus C) do Placu Bema, skąd poszłyśmy sobie szybszym spacerkiem na Wyspę Słodową, czyli miejsce spotkań i tak zwanych melanży studentów. Szczerze? Uwielbiam Wyspę Słodową! Nie, nie ze względu na imprezowy nastrój, ale za całokształt, bo jest we Wrocławiu, bo jest blisko mnie, bo jest MOJA. Bo Michał mieszka niedaleko?!

O dwudziestej spotkałam się z Michałem i jak zwykle wysłuchiwałam o różnorakich rozwiązaniach tecznicznych, które jego zdaniem byłyby całkiem dobrym... rozwiązaniem? W pewnym momencie miałam ochotę przyłożyć mu dłoń do ust i słodko go uciszyć, bo mi po głowie chodziły inne myśli niż te inżynierskie.
- To co? Idziemy na twoją ławeczkę? - powiedział Michał wychodząc z Galerii Dominikańskiej.
- Jaką moją ławeczkę? - Pomyślałam przez moment. - Aaaaa! - Chodziło o ławeczkę w parczku przy Wzgórzu Partyzantów. Kiedyś opowiadałam Michałowi, że tam własnie miał miejsce mój pierwszy pocałunek z języczkiem. To śmieszne, że akurat tam miał ochotę iść.
- Robiliście coś więcej?
- Na ławeczce? Mówiłam ci, że tylko się całowaliśmy.
- No tak...
- To był i wciąż jest chłopak mojej koleżanki.
- A ona wie?
- No wie, wie...
- I wciąż jest twoją koleżanką?!
- No tak.

Michał zdradził mi, że dostał ofertę pracy w Belgii. Serce podeszło mi do gardła. Zapytałam go czy wtedy będzie musiał tam pojechać, skinął głową. Jesteśmy ze sobą od nieco ponad miesiąca a ja jakoś nie wyobrażam sobie, żeby nagle sobie gdzieś pojechał i mnie zostawił. Wtuliłam się w niego tak, jakbym chciała go siłą przytrzymać, żeby się nigdzie nie ruszał, żeby został ze mną.

15 maja '08