Ostatnio miewam dziwne sny. W jednym śnie moi znajomi skaczą na niestandardowym bungee, matka morduje dziecko, babcia szyje mi suknię ślubną na mój ślub z Michałem, a potem spotykam Marcina i bez słów zaczynamy się całować. W następnym śnie ja mam dziecko, a moi rodzice są niesamowicie ze mnie dumni, a ja cieszę się z dzieciny tak bardzo, że aż się sama sobie dziwię (kiedyś miałam sny, że bałam się ciąży), oczywiście w śnie nie wiem, kto jest ojcem. Potem śni mi się Michał pracujący w Astrze, popijający kawę i udający, że mnie nie widzi i w tym samym śnie Marcin roznoszący pizzę w autobusie. On wychodzi z autobusu, a ja biegnę do drzwi zostawiajac wszystkie rzeczy i krzyczę za nim, on się tylko odwraca i patrzy na mnie. W tym samym śnie kradnę suchy makaron, zupełnie przez przypadek i zjadam go jak paluszki. Do tego impreza z Kaśką i Izką na balkonie, czysty obrus na brudny, ogródkowy stół.
I tak się właśnie zastanawiam czy ja jestem normalna, że mam takie dziwne sny? Hmm... Właściwie to sny mają to do siebie, że są dziwne, ale zastanawia mnie myśl dlaczego jak zawsze śni mi się Michał to w tym śnie występuje również Marcin, najczęściej milczący. Może to efekt tego, że cały czas, wbrew swojej woli porównuję ich do siebie? Karolina mi mówi, że nie wolno mi tego robić, że to co było, już minęło i nie ma sensu zadręczać się myślami o tym. Ma rację, ale to nie jest takie proste i każdy, kto przeżył coś podobnego doskonale o tym wie.
Co do piątkowej imprezy. Mieliśmy iść do klubu, potem miał dojść do nas Michał, a na koniec ja i mój luby poszlibyśmy do niego do domu i razem zasnęlibyśmy obok siebie. Brzmi sielankowo, co? Niestety tak nie było. Michał, przez ból oka zepsuł nam cały wieczór. Oczywiście nie mam do niego pretensji, bo jestem w stanie go zrozumieć. Przyszedł po dwudziestej trzeciej i poszliśmy szukać niezadymionego lokalu (ze względu na to jego oko i ból głowy z tym związany). Szczerze powiem, że nawet coś znaleźliśmy, ale ani Kaśka, ani Izka, ani Arek nie mieli zasięgu w klubie, w którym na nas czekali. Wobec tego wysłałam Kaśce SMSa, że ją przepraszam, ale idziemy z Michałem do domu. Nie było sensu biec po nich, zresztą widziałam, że Michał już się męczy. Oczywiście Kaśka zadzwoniła do mnie z pretensjami i krzyczała dość głośno.
U Michała było uroczo, to muszę przyznać. Nigdy w życiu nie widziałam tak ślicznie wyglądającego faceta podczas spania. Mój boże... Serce dudniło mi tak szybko, jak jeszcze dawno nie biło. Michał ciągle pytał mnie czy się boję.
-
Czego miałabym się bać? - pytałam go śmiejąc się.
To nie to, myślalam sobie uśmiechając się w duchu.
Skończyłam preparaty z chemii. Szczerze przyznam, że nie wiem co będzie z tym przedmiotem. Nie mam nawet ochoty o tym myśleć. Co będzie to będzie. Dzisiaj chwila relaksu bo są ćwiczenia z matematyki a potem spacer z Michałem. Muszę powiedzieć, że lubię wtorki, właśnie z tych względów. Mój ukochany przedmiot i spotkania z moim facetem (tak jakoś wypada, że widzimy się najczęściej właśnie w ten dzień tygodnia).
13 maja '08