Kłótliwa ze mnie baba (4)

Morduję się z tymi cholernymi szwami na dziąśle, ale nie mam innego wyboru. Dobrze, że przynajmniej mnie nie boli, a opuchlizny pozabiegowej nie widac już prawie wcale. We wtorek ściągną mi te wadzące nitki i moje życie wróci do normalności. Pójdę parę razy do dentysty wyleczyć pozostałe zęby i puchnięcie twarzy z powodu nieistniejącej już lewej, dolnej szóstki nigdy w życiu już nie będze mi grozić.

Wczoraj widziałam się z Michałem. Właściwie to i wczoraj, i w środę. Nie wiem dlaczego (tak, doskonale wiesz) strasznie za nim tęsknię, gdy się nie widzimy. Wtedy nie mogę przestać o nim myśleć, tak bardzo chcę się do niego przytulić. Wczoraj się pokłóciliśmy ponieważ mnie drażnią jego zasady, które nie pozwalają mi się w pełni spełnić (że tak się wyrażę). Mówił, że wtedy po akcji, pod prysznicem był rozbity na cały dzień i nic nie mógł zrobić, a on nie lubi takich stanów. Powiedział, że przez te jego zasady rozpadł się już jeden związek. Ja położyłam się na brzuchu i odwróciłam od niego moją głowę. Zaczęłam myśleć, niestety tak intensywnie, że nagle zrobiło mi się okropnie smutno. Niewiele myśląć odwróciłam się do niego przodem i mocno przytuliłam do siebie. Do moich oczu cisnęły się łzy, ale ja próbowałam je zatamować, na całe szczęście udało mi się. Pytał co się dzieje, a ja tylko mówiłam, że jakoś mi smutno, gdy padało pytanie dlaczego mówiłam mu, że nie wiem, co było prawdą! Jakoś tak nagle zapragnęłam, żeby mnie przytulił, żeby był blisko...

Wyszliśmy z domu i odprowadził mnie na przystanek autobusowy. Oczywiście ten cholerny sto dwadzieścia osiem nie przyjechał i musieliśmy biec na Pierwszego Maja, na tramwaj. Oczywiście już po drodze na ten bliższy przystanek rozpięło mi się ramiączko od stanika i bardzo chciałam, żeby mój luby pomógł mi go zapiąć. On jednak nie był zbyt chętny pomimo faktu, że po ulicy prawie nikt nie szedł. Zrobiłam mu mini awanturę bo każda kobieta doskonale wie jak bardzo niekomfortowo można się czuć z rozpiętym ramiączkiem. Michał zdenerwowany moim wykrzykiwaniem na ulicy zaczął spokojnie zwracać mi uwagę. Widziałam, że się wkurzył na mnie, bo czasami zachowuję się jak rozwydorzona gówniara. Stanęliśmy na przystanku a ja zaczęłam go całować. W jednej chwili jego złość na mnie przeszła. Gdy poszliśmy dalej on zaciągnął mnie do ciemnej uliczki, gdzie wspólnymi siłami udało nam się zapiąć wyżej wspomniane ramiączko. Śmialiśmy się przy tym przeokropnie. Taki z niego pan inżynier, że nie podołał zadaniu i zrobiłam to sama.

Słucham sobie Nelly Furtado, tak jak z Michałem u niego w domu. Przyjemnie śpiewa, nie powiem. A może to dlatego, że po prostu miło mi się kojarzy?

19 kwietnia '08