Ta jedyna?! (6)

Leżeliśmy razem na łóżku, ja odziana tylko w kolczyki - anielskie skrzydełka, on w spodniach. Usilnie próbowałam mu je zdjąć, ale z pewnych względów to było niemożliwe, ale to nieistotne. I tak było mi dobrze, bo przykryliśmy się kocem świnką morską (kiedyś stwierdziłam, że ten koc pachnie właśnie jak ten gryzoń). On dotykał mnie po całym ciele i nagle zaczął mi opowiadać jak to z przyjaciółką umówili się kilka lat temu, że jeżeli nie stracą cnoty do dwudziestego piątego roku życia to zrobią to razem. Miałam dość wysłuchiwania o jego przygodach erotycznych i innych kobietach, gdy on mnie pieści lub gdy jesteśmy bardzo blisko siebie, najczęściej bez odzieży. Ze złością odwróciłam się plecami do niego. Zapytał co się stało. Po chwili namysłu powiedziałam mu, że nie jest mi przyjemnie wysłuchiwać takich rzeczy w takich momentach. Na początku trochę się zdziwił, ale po chwili chyba stwierdził, że mam rację, bo odpowiedział coś w rodzaju: Nie mam racji, co było równoznaczne z tym, że to ja ją posiadam.

- Wiesz... Czuję się jakbym była kolejną panienką, a po mnie będzie jeszcze kolejna, a ja będę taka sama jak te inne - powiedziałam mu zabierając jego ręce z mojej pupy.
- Mówiąc szczerze - zaczął, a mi serce podeszło do gardła, bo jak słyszę te słowa najczęściej spodziewam się czegoś złego - jeśli chodzi o kolejność, to rzeczywiście jesteś kolejna... - no to całkiem zrozumiałe - ...ale nikt nie powiedział, że taka sama. Kiedyś bardzo poszukiwałem tej kobiety. Z niektórymi kończyłem na pierwszym czy drugim spotkaniu, ale może... już nie będę musiał szukać?

Szczerze mówiąc nie wiedziałam, co mu powiedzieć. Byłam o niego zazdrosna i w zasadzie wciąż jestem, bo z dnia na dzień zależy mi na nim coraz bardziej. Faceci powinni wiedzieć, że kobietę, z którą się jest powinno się traktować jak tą jedyną i niepowtarzalną, należy zapomnieć o przeszłości z innymi i żyć tylko aktualną partnerką i bardzo rzadko wspominać o swoich byłych. Uwierzcie... Naprawdę źle mi było, gdy on mi opowiadał takie rzeczy.

Ja doskonale wiem, że on chce to ze mną zrobić, ale się boi ewentualnych konsekwencji (no bo prezerwatywa może pęknąć, mogę zapomnieć wziąć tabletki, plasterek może się odkleić, itd.). Jednak już powiedział, że jeśli on miałby mi oddać swoją cnotę to ja mam mieć wtedy pomarańczową bieliznę i fryzurę księżniczki Lei ze starych Gwiezdnych wojen. To pierwsze jest jeszcze do spełnienia, gorzej z tą fryzurą - jest koszmarna! Powiedziałam, że mogę ewentualnie zrobić sobie dwa warkoczyki albo kitki. Stwierdził, że może przystać na taką ewentualność. Może dzisiaj pójdę się rozejrzeć za pomarańczową bielizną (nie, nie po to, żeby uprawiać z nim seks, ale po to, by go zaskoczyć).

10 kwietnia '08