Ajajajajaj... (3)

On przeze mnie nie może pisać pracy magisterskiej, a ja przez niego nie mogę uczyć się na jutrzejsze kolokwium z chemii. Kiedy Michał mówił, że pomimo faktu, iż seksu dopochwowego nigdy nie uprawiał potrafi całkiem nieźle zadowolić kobietę w inny sposób. Szczerze mówiąc nie wierzyłam za bardzo w to, co mówi, bo wydawało mi się to trochę dziwne. Jednak moja intuicja podpowiadała mi, żeby dać temu nieznośnemu i wiecznie słodzącemi Michałowi jakąś malutką szansę. I tak się rzeczywiście stało... On wcale nie kłamał i wcale to słodzenie mi tak nie przeszkadza. Chyba rzuciłabym się do Odry, gdybym stwierdziła, że to wszystko nie ma sensu, powiedziała mu to, a potem jakimś cudem dowiedziałabym się kim ten człowiek mógłby się dla mnie stać! On naprawdę pomógł mi zapomnieć o Marcinie.

Po dzisiejszym dniu spędzonym z Michałem (co z tego, że zaspałam, bo zapomniałam przestawić zegarka?) chodzę, a raczej latam. Jest fajnie, powiem Wam, naprawdę.

30 marca '08