Znalazłam serwis, w którym najprawdopodobniej naprawią mi mój kochany aparat! Czy to nie cudowne? A pieniądze...? Z tym też większego problemu nie ma, bo wykorzystuję swoje zdolności do tworzenia webdesignów i zdzieram z ludzi za to jak za zboże, o! A co sobie będę żałować? Nie no, może nie jak za zboże, ale trochę mam z tego korzyści, na tyle, żebym mogła naprawić swój aparat. W sumie powoli zaczynam żałować, że nie pomyślałam o tym wybierając kierunek studiów. Bo mnie oczywiście przerażał ten cały Pascal i inne bzdury! Ale znając życie to pewnie i tego bym się nauczyła gdybym musiała.
Za oknem straszna wichura. Czy ktoś mi wytłumaczy co to za wiosna? Co to w ogoóle ma być? Ja chcę wiosnę! Wio-snę! Mam już dość zimna, dość tego wiatru... Już nie wspominając o śniegu, którego praktycznie w tym roku nie było. Czyli to, co sobie właśnie mija to trochę zimniejsza jesień i tyle. Zim już nie ma i chyba nie będzie. Efekt cieplarniany i te sprawy robią swoje. Dwadzieścia lat temu na zewnątrz było minus trzydzieści i smarki pod nosem zamarzały, a teraz? Teraz to jak jest minus dziesięć to ludzie trzęsą się z zimna i marudzą jaki to ziąb. Między innymi ja tak robię, to wiem.
Wczoraj poszłam z Kaśką na domek wypić Reddsa. My to jesteśmy głupie, zamiast iść posiedzieć sobie na przykład w Creatorze, elegancko, przy stoliku, przy piwku to my wolimy sobie popić w plenerze, bo taniej, bo Agatka nie musi biec do bankomatu, bo w
Lechu jak uzbiera sobie zakupy za conajmniej dziesięć złotych to może zapłacić kartą i ogólnie jest git. W każdym razie takie picie w plenerze ma swoje uroki i każdy o tym wie.
1 marca '08