Nudny czwartek (13)

To, że faceci po spotkaniach ze mną nie dają znaku życia nie jest niczym dziwnym, zdążyłam do tego przywyknąć. Asia mówi, że niby oni odczekują te kilka dni, okej, ja poczekam. Pewnie nie ma czasu i w ogóle... No ja przecież nie chcę być nahalna! Nawet mi specjalnie nie zależy na tym, żeby się odezwał. Bo najlepiej mieć taki dystans do wszystkiego, prawda? Wtedy to przynajmniej człowiek ma święty spokój i nie płacze po nocach.

Wczoraj rozmawiałam z Wojtkiem, jak zwykle zeszło nam kilka godzin. Powiedziałam mu, że Marcin włączył we mnie wielką znieczulicę.
- Znieczulica i Ty? - zapytał ze zdziwieniem a ja tylko odparłam, że tak, że wszystko to, co miałam już oddałam. Trochę Pamiętnik mi się przypomina i tekst głównego bohatera.

A w ogóle to żeby było przyjemniej zrobiłam nowy layout na bloga. Prawda, że ładnie? Tak, wiem o tym. Siedziałam nad nim praktycznie od południa do popołudnia i jestem zadowolona z efektu końcowego, choć jak zwykle mogło być lepiej. Nie wiem jak długo (ale na pewno bardzo długo) zastanawiałam się nad tym jaka czcionka będzie najlepsza. Jest jaka jest i mam nadzieję, że wszyscy wszystko widzą, cały tekst. Reklamacje zgłaszać do mnie.

Nudzi mi się w domu, ale nie na tyle, żeby wybrać się na uczelnię. Poszłam raz, tylko we wtorek. Pewnie gdyby nie to, że musiałam zapytać o tego komisa to w ogóle bym nie poszła na zajęcia. Jutro się wybiorę, bo pewnie będą nas rozdzielać na grupy, na fizyce. Mam nadzieję, że nie będzie to wyglądało tak, jak w pierwszym semestrze. Chociaż nikt nie wie czy w ogóle dotrwam do zajęć za dwa tygodnie (no bo komis z chemii wisi nade mną jak burza gradowa nad rolnikami na polu). Chciałabym zaliczyć ten egzamin, żeby sprawić rodzicom radochę, żeby mogli się mną chwalić, jaka to ja zdolna jestem... Już za czwartym razem zdałam egzamim z chemii ogólnej i nieorganicznej! Mam nadzieję, że wyczuliście tu słuszną ironię.

Jest siedemnasta siedemnaście... Myślę życzenie (jak minuty są równe godzinie to trzeba pomyśleć życzenie, ponoć się spełnia), nie powiem nikomu jakie! Tym razem bardzo ogólne, niekonkretne. W ogóle to wypadałoby się wreszcie ubrać, ale przeraża mnie myśl, że zanim to się stanie muszę wziąć prysznic, umyć buzię, zęby. Nie wiem czy to się w ogóle opłaca, o.

28 lutego '08