Jeszcze wracając do piątku (4)

Wczoraj do drugiej robiłam projekt domku na dzisiejszą grafikę inżynierską. Miałam w ambitnych moich planach zrobić pozostałe dwa, zaległe rysunki dopiero z rana. Niestety nie wypaliło, bo gdy obudziłam się (a raczej obudził mnie komórkowy budzik) o jedenastej stwierdziłam, że nie wstanę... Poprzewracałam się na boki do jedenastej trzydzieści i jeszcze kilkoma minutami i dopiero wtedy zwlokłam się z łóżka.

Tak szczerze mówiąc to nie wiem co się ze mną dzieje. Chodzę non stop zmęczona, wiecznie niewyspana, bezustannie ziewająca... Czy może mi ktoś to wyjaśnić? Będąc w Trójmieście wcale taka nie byłam. Wtedy to tryskałam życiem, mogłam wstawać przed dziewiątą, sprzątać (ale to też nie tak zawsze) mieszkanie, myć gary (to oczywiście do czasu), biec pod prysznic, iść do sklepu... Czyli mogłam wykonywać wszystkie czynności, do których tutaj ciężko mi się zmusić. Wychodzi na to, że Marcin jest takim moim motorkiem, który motywuje mnie do działania. Chociaż... Jakim cudem on to robi skoro sam jest przeokropnie leniwy i wstawał najczęściej kilka godzin po mnie i to dopiero wtedy, gdy go budziłam? Nie wiem, nie wiem.

W ogóle to w poniższej notce wspomniałam, że byłam z Kamilą w Klubie 54. I w sumie zapomniałam powiedzieć o rzeczy najważniejszej, która miała wtedy miejsce. Niektórzy być może pamiętają moje licealne dzieje... To znaczy mówię tu bardziej o początkach mojej kariery w liceum, kiedy to Kamila poznała Pawła i się troszkę działo. Ja zakochałam się z Pawle, razem się całowaliśmy i takie tam. To, co działy się pomiędzy mną a tym chłopakiem było owiane tajemnicą (oczywiście przed Kamilą). Po pamiętnym wydarzeniu (czyli naszym pocałunku z języczkiem) obiecałam, że nigdy w życiu nie powiem Kamili co się wydarzyło. No i tak mijały lata a ja nie pisnęłam ani słówka. Aż właśnie do piątkowej imprezy... Kamila opowiadała mi jak to Paweł ją denerwuje, bo wciąż wypomina jej tą niby zdradę w Grecji (pocałowała się z jakimś Grekiem). Okej, stało się... Ale kiedy? To było w wakacje po pierwszej klasie liceum, a aktualnie obie jesteśmy na pierwszym roku studiów, a on wciąż to wałkuje! W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam, że Paweł wcale taki niewinny nie jest.

- Wiesz coś o tym? - spytała podejrzliwie Kamila.
- Nie... Ale tak mi się coś wydaje, że on wcale taki święty nie jest - odparłam próbując się nie wygadać, ponieważ nie chciałam niczego psuć między nimi.
- Widzę, że coś wiesz. Powiedz mi!
- Nieważne!
- Bzykałaś się z nim?!
- Nie!
- Lizałaś się?
- Tak... - I tu starałam się nie patrzeć na nią, próbowałam się tłumaczyć, ale ona totalnie mnie zaskoczyła.
- Stara, kocham cię! Naprawdę jestem ci wdzęczna, że mi to powiedziałaś! I jak? Fajnie było? Kiedy to było? A kto pierwszy zaczął? A długo się całowaliście? - posypały się pytania a ja starałam się na każde z nich odpowiedzieć...

7 stycznia '08