Do wszystkich, którzy nie wierzyli w moje plany... Dzisiaj byłam na Dworcu Głównym i zakupiłam bilet z Wrocławia Głównego do... No zgadujcie! Zgadliście wreszcie? Tak, właśnie, do Gdyni Głównej! A jeszcze śmieszniejsze jest to, że bilet ten zafundowała mi moja mama. Co oczywiście nie oznacza, że ona wraz z ojcem są za tym, żebym do mego lubego jechała, aczkolwiek cieszę się strasznie, że już jutro będziemy razem. Teraz podchodzę do tego wszystkiego z dystansem, bo wiem jak było ostatnio. W każdym razie... I tak się cieszę! Co prawda ośmiogodzinna, samotna podróż wcale nie napawa mnie optymizmem, ale wiem co mnie po tych ośmiu godzinach czeka.
Marcin wczoraj napisał mi kilka miłych SMSów. Może rzeczywiście po tym moim pobycie tam coś się zmieni? Podskórnie czuję, że tak. Ale wolę mówić sobie
może niż
na pewno bo chyba lepiej uniknąc niemiłego rozczarowania, prawda?
Święta minęły w prawie rodzinnej atmosferze. W prawie ponieważ kłócę się z ojcem o ten wyjazd do Marcina. On w ogóle nie jest za tym, żebym tam jechała. Mówi się trudno, jego sprawa. Wracając do Świąt... Wigilia przebiegła całkiem znośnie, podobnie było z pierwszym i drugim dniem. Dostałam w zasadzie to, co chciałam dostać, czyli perfumy i zegarek, do tego jakieś rajstopy i terminarz.
Kończę już. Ale z racji tej, że do Nowego Roku żadnej notki tu już nie umieszczę chciałabym wszystkim życzyć świetnej zabawy na Sylwestra i szczęśliwego
2008 roku! Nie pijcie za dużo! Albo nie... Pijcie ile wlezie, bylebyście tylko zapamiętali imprezę, hehe.
26 grudnia '07