Cynamonowa herbata przypomina mi o Świętach. Ogólnie wąchając cynamon myślę o tym okresie czasu. I właśnie popijając tę ambrozję myślę sobie jak to będzie w tym roku. Przy stole już o jednego członka rodziny mniej. Ale czy to będzie tylko jeden członek? Mój dziadek ma raka płuc, gdy był na trzeciej z kolei już chemii wypuścili go po jednym dniu (z tego co mi się wydaje chyba tej chemii nawet mu nie podali). Dziadek myślał, że jego szybki powrót do domu spowodowany był tym, że nastąpiła u niego poprawa, a prawda jest inna. Wrócił bo już nie ma sensu czegokolwiek robić, ten rak nie nadaje się do leczenia. Przeraża mnie ta choroba. Może to dziwnie zabrzmi ale rak przeraża mnie o wiele bardziej niż AIDS, trąd czy inne tym podobne. Modlę się gorąco o dziadka, o to, żeby Bóg dał mu jeszcze trochę czasu, bo to byłoby zbyt bolesne stracić aż dwie bliskie osoby w tak krótkim odstępie czasowym.
Zmieniając temat. Izki Sergey jest jakiś nienormalny...
On jest chory - jak to określiła bardzo trafnie Iza. Historię miłosną mojej przyjaciółki z tym Rosjaninem chyba każdy już zna (w każdym razie ona mieszka we Wrocławiu a on w stolicy Rosji - w Moskwie). Wczoraj, jak zwykle mieli ze sobą przeprowadzić trzygodzinną rozmowę na Skypie. Zawsze było tak, że gdy jedno nie mogło się danego dnia zjawić, to pisało e-maila tudzież SMSa. Wczoraj, równo o godzinie szesnastej Iza włączyła komputer i czekała... Czekała i czekała, a Sergeya wciąż nie było. Iza sprawdzała z miliard razy skrzynkę, zerkała co chwilę na wyświetlacz telefonu (a przynajmniej tak mi się wydaje). Minęła godzina a tu brak jakiejkolwiek wiadomości od jej lubego! Moja przyjaciółka powoli zaczęła wychodzić z siebie, dzwoni do niego -
abonent nieosiągalny. Dopiero później dowiedziała się dlaczego go nie było... No przecież ona sama mogła się domyślić o co chodzi, prawda? Przedwczoraj był mecz Rosja - Finlandia i niestety wygrali Finowie, co sprawiło, że Rosjanie nie zakwalifikowali się do Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Tak... I przez to humor Sergeya był tak zepsuty, że postanowił nie rozmawiać tego wieczoru z Izą, wyłączył telefon, żeby nikt mu głowy nie zawracał i pogrążył się w smutku... Mój boże, gdy Iza mi to opowiedziała myślałam, że z wrażenia spadnę z krzesła, a potem zaczęłam się śmiać jak głupia. Jak tak można się zachowywać? Ja wiedziałam, że Rosjalnie czasami dziwnie się zachowują, ale żeby aż tak? Brak na to wszystko słów.
Wczoraj spotkałam się z Kaśką i Emilą. Zaczęłyśmy sobie dogadywać, jak zwykle, świńskimi tekstami pokroju
czy chcesz popykać mnie kutaskiem. Nie wiem, ale te żarty wydawały mi się tak głupie i kretyńskie, że aż śmieszne. Dlaczego jak wszystkie się zawsze zejdziemy to takie głupoty przychodzą nam do głowy?
19/11/07 •
komentarze (5)