Jutro mam kolokwium z chemii, już drugie. Trochę wstyd się przyznać, ale poprzedniego nie zaliczyłam. Miły początek, prawda? Z tym wreszcie trzeba będzie dać radę. Tak mi się nie chce, że szok. Nie wiedziałam, że aż tak można się oduczyć systematycznej pracy! Coś czuję, że zadania stechiometryczne będą mi się śniły po nocach. Ja wiem, że nie są one aż tak ciężkie, ale bądź co bądź trzeba się ich nauczyć i koniec kropka.
Mój kontakt z Marcinem jest całkiem niezły. Co prawda niezręcznie mu pisać do mnie słodkie SMSy, pełne czułości i utęsknienia. Spytałam go czy mogłabym tak czternastego listopada przyjechać do niego, a on na to, że się zastanowi. Dzisiaj na GG napisał mi:
Poczekajmy z tym, kotku. Chyba rzeczywiście musimy sobie teraz dać trochę czasu na oswojenie się z tym, że znów jesteśmy razem. Mieliśmy pewne problemy i momentami nasz związek nie był taki różowy jak niektóre.
Przez Marcina nie miałam nawet czasu na większe refleksje dotyczące ostatnich dni. Wolny czas zleciał mi tak szybko, jak nic jeszcze nie minęło. Codziennie powtarzałam sobie, że pouczę się do kolokwium z chemii, że zrobię rysunek na grafikę inżynierską... I co? No rysunek zrobiłam, ale na papierze milimetrowym (pozostało mi przerysowanie go na kalkę, ale nie kupiłam cienkopisów i muszę się mordować z rapitografem).
W ogóle to dzisiaj sprzedałam na Allegro pieluchomajtki po mojej babci. Oczywiście nie obeszło się bez zgrzytów z kupcami, ale jakoś doszliśmy wszyscy razem do
consensusu i wyszło jak wyszło. Do tego mama powiedziała, że wypada się pozbyć
Atlasu anatomii człowieka Sobotty, bo nikomu w tym domu już się nie przyda a kosztuje mnóstwo pieniędzy. I takim oto sposobem prawdopodobnie uzbierałam na naprawę mojego kochanego aparatu fotograficznego. Cieszymy się, prawda? Hurra! Hurra! Teraz tylko muszę znaleźć jakiś dobry serwis i mieć nadzieję, że wszystko pójdzie tak, jak pójść powinno, czyli koszt naprawy nie wyniesie mnie więcej niż te trzysta piętnaście złotych.
Dobra, ja wracam do chemii i tych kretyńskich zadanek, które w gimnazjum robiłam z niewyobrażalną wręcz łatwością, a teraz ledwo kumam o co chodzi. Liceum ogłupia, wiecie?
04/11/07 •
komentarze (4)