Dzisiaj rozpoczynam swój pierwszy w życiu rok akademicki. Oczywiście tak zwany
Dzień Wstępny miałam już w sobotę, gdzie poznałam jedną dziewczynę ze swojej grupy i jeszcze dwie inne osoby. Zajęcia dzisiaj zaczynam dopiero o czternastej. Czekają mnie dwie godziny grafiki inżynierskiej, potem półtorogodzinne okienko oraz trzy i pół godziny chemii... Szczerze? Ja sobie, podobnie jak Dorota (z którą chodziłam do podstawówki a teraz spotkałyśmy się na studiach) stawiam krzyżyk na drogę. Nie wiem czy dam radę. Teraz, na pierwszym roku mamy samą chemię, matematykę i fizykę (plus jeszcze tam inne przedmioty). Z tym drugim i być może pierwszym jeszcze dam sobie radę, ale fizyka? Matko święta... Przeraża mnie to wszystko, naprawdę. No ale póki co nie ma się czym martwić, wszystko jeszcze przede mną.
Ewelina jest razem ze mną na jednej uczelni. Tyle, że ona na rolnictwie a ja na technologii żywienia, ale zajęcia ma również w moim budynku. Już piętnastego października pierwsza impreza studencka w klubie
Alibi, czyli tak zwane
otrzęsiny. Oczywiście ja i Ewelina obowiązkowo się tam stawiamy! Bez dwóch zdań.
Zapytacie jak z Marcinem... Albo i nie zapytacie, bo ten temat powoli staje się nudny, a szczególnie dla osób, które bez przerwy muszą wysłuchiwać na temat mojego byłego różnorakich historyjek. Otóż... W jego głosie słychać to uczucie do mnie, ogólnie wiem, że mnie wciąż kocha. I to nie tylko ja tak twierdzę! Zresztą on tego nie ukrywa, bo wszyscy doskonale o tym wiemy. Powoli przyzwyczajam się do bycia singlem. Z Marcinem vol. 2 nie spotkałam się, zobaczymy się prawdopodobnie jakoś po tej środzie. W sumie całkiem miły chłopak, a przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Nie mówię od razu, że coś z tego może być, bo wiadomo, że ten mój Marcin jeszcze nie uciekł z mojej głowy i nie ukrywam, że gdyby była taka możliwość, to wróciłabym do niego.
01/10/07 •
komentarze (4)