Ha!

Tak, teraz już wiem, że z jego strony to była zwykła ściema. Nie powiedział tego wprost. Gdy mu się przyznałam, że całowałam się z innym na drugi dzień napisał mi, że był we włoskiej restauracji, że palił blanty, cygara, pił alkohol za pięćset złotych i że już nawet nie myśli o tym, że całowałam się z innym. Ja mu tylko odpisałam coś w stylu, że za to ja nie mogę przestać myśleć o tym, że przespał się z inną kobietą (chciałam jeszcze dodać, że musi mieć naprawdę niską samoocenę skoro kumpel mu płaci za uprawianie seksu, ale się powstrzymałam, bo nie miałam ochoty strzępić sobie nerwów), chyba że to ściema. Odparł tylko coś w rodzaju: A nawet jeśli to i tak zawsze będę utrzymywał Cię w niepewności. Na co ja tylko, że gdyby był w burdelu to nie przejąłby się, że całowałam się z innym. Nie odpisał już nic.

Dla mnie było to jednoznaczne. Tym bardziej, że jakoś tak dziwnie lekko mówił o tym jak to było. Zresztą kiedyś też specjalnie walił mi jakieś ściemy. Za dobrze go znam, żeby nie wywęszyć podstępu. Głupek, zmarnował mi praktycznie całą noc i pół dnia. Ale przynajmniej wie, że ja do końca taka święta nie jestem i go tak zupełnie nie idealizuję. Gdy tylko się spotkamy pokażę Marcinkowi pazura. Widać, że mu zależy na mnie. Idiota.

10/09/07 • komentarze (7)