Dystans

Ja go w ogóle nie rozumiem. Wczoraj trochę popił i zadzwonił do mnie. Rozmowa była całkiem miła i normalna (jak na jego stan). Potem pisaliśmy do siebie SMSy, w których to Marcin wyznał mi, że chciałby, żebym sobie kogoś znalazła i go zostawiła. Po przeczytaniu tej wiadomości moja szczęka opadła mi po same kolana. Natychmiast do niego zadzwoniłam i spytałam czy mówi poważnie, czy sobie tylko żartuje. Odparł, że mówi poważnie, bo on na mnie nie zasługuje... Od słowa do słowa stwierdził, że mnie kocha i chciałby, zebym była szczęśliwa, a on tego szczęścia daje mi za mało. Napisałam mu dosadnie, że tylko on potrafi sprawić, żebym była szczęśliwa i jeśli chce, żeby tak było dalej to niech ze mną będzie. Nie odpowiedział nic. Potem wyznał mi (gdy go spytałam), że była kobieta, z którą czuł się lepiej psychicznie w łóżku. Szczerze mówiąc nawet się tym nie przejęłam bo od jakiegoś czasu wychodzę z założenia, że nie muszę być we wszystkim najlepsza, nawet w dbaniu o psychikę mojego faceta podczas namiętnego uprawiania seksu. Następnie dowiedziałam się, że Marcin lubi mój zapach, całować mnie po szyi i bardzo chciałby, żebym była obok niego.

Jaki wniosek? I weź się dogadaj z pijanym facetem, który Cię kocha, i którego Ty kochasz. Niby człowiek pijany to człowiek szczry... Właściwie to niezdecydowany i niezrozumiały.

Ogólnie przestałam się wszystkim przejmować. Podziwiam samą siebie, że potrafię się zdystansować już od tego wszystkiego. Może nie w takim stopniu jak bym tego chciała, ale w dużo większym niż jakieś pół miesiąca temu. Proszę państwa, dojrzewamy, dojrzewamy i jest świetnie.

08/09/07 • komentarze (2)