Studia!

Możecie mi teraz mówić per studentka. Dzisiaj zobaczyłam swój PESEL na liście osób przyjętych, na pierwszy rok studiów, na kierunek Technologia żywności i żywienie człowieka, na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu. Co to oznacza? A mianowicie to, że już mam spokojne wakacje! Co prawda pozostało mi jeszcze trochę formalności, ale to już pikuś w porónaniu z tym bieganiem za papierami i czekaniem na wyniki. Jestem trochę zła na zaistniałą sytuację, ponieważ chyba zgubili gdzieś mój PESEL i nie ma mnie na liście osób, które starały się o przyjęcie na architekturę krajobrazu... Wychodzi na to, że nie zapłaciłam osiemdzesięciu pięciu złotych, nie złożyłam formularza, kopii dowodu osobistego, dowodu wpłaty i nie byłam na egzaminie z rysunku. Porażka z tymi uczelniami.

W każdym razie jesetm w pełni szczęśliwa, bo dostałam się na kierunek, na którym nawet mi zależało. Jest bosko. Dzisiaj idę opić wyżej opisane wydarzenie i wcale nie mam zamiaru sobie żałować płynów. A co się będę, nie? Tym bardziej, że miejsc na ten kierunek było dwieście szesnaście, lecz niestety aż osiemset chętnych. Szczerze mówiąc nie sądziłam, że dostanę się tam... W pewnym momencie już myślałam, że nigdzie mnie nie przyjmą!

W każdym razie teraz kolejny etap moich wakacji, który będzie się nazywał Namawianie rodziców na wyjazd do Marcina. Dostałam się na studia, muszą mnie puścić, ha!

11/07/07 • komentarze (12)