Właśnie przeczytałam na swoim starym blogu taki oto fragment notki:
4 maja 2005 r.
Ledwo skończył się jeden weekend a już rozpoczął się następny. Po czterech dniach słodkiego lenistwo trzeba było wrócić do szkoły ale nie na długo, bo tylko na jeden, jedyny dzień! I teraz kolejne cztery, piękne, długie (mam nadzieję) dni. Już nawet nie obiecuję sobie, że będę się uczyć czy coś pod ten deseń, wiem, że będę spała bardzo długo a potem w ciągu dnia odbędzie się zabawa w "couch potato". Wiem, że niektórzy wtedy będą się stresować na maturach ale cóż. Ja żyję chwilę i jestem okropną egoistką.
Czy wierzycie w to, że zło i tak prędzej czy później do nas powraca? Bo ja właśnie zaczęłam. Jakieś dwa lata temu wylęgiwałam się w łóżeczku nie przejmując się zupełnie niczym (no, może skąd wziąć kasę na piwo). A teraz? Teraz to ja się modlę, żeby ten maj minął jak najszybciej i jak najpomyślniej, a potem, żeby mnie na studia przyjęli. Ale czerwiec i tak będzie najpiękniejszy. Dlaczego? A dlatego, że jadę do Marcina. Mama mówiła, że pojadę dopiero jak się gdzieś dostanę, ale tak szczerze powiedziawszy średnio interesuje mnie jej zdanie w tej kwestii. Już jej wytłumaczyłam, że znam metody antykoncepcyjne i że nie ma się czego obawiać jeśli chodzi o sprawy intymne. Dodałam, że póki co to w ciąży nie jestem. Jak widać moja wiedza jednak jest coś warta.
Zamówiłam przez Internet trochę koralików, bigle, druciki i inne takie przyrządy do tworzenia kolczyków z serii
handmade. Ciekawe co mi z tego wyjdzie.
W ogóle to przez ten tydzień nie zrobiłam żadnego ambitnego zdjęcia. Oczywiście nie licząc jakiejś śmiesznej sesji, na której jestem ja i wiekowe okulary ze starego domu (bo nowy jest u nas) mojej babci. Oczywiście przeciwsłoneczne okulary, które nie mam pojęcia do kogo należały.
W piątek zakończenie roku szkolnego. Dziwnie się czuję. Z jednej strony się cieszę i jestem dumna, że przeszłam te trzy lata... Że przeżyłam tą drogę przez cierpienie i inne takie farmazony. Ale gdy tak w piątek wspominałam z Kamilą minione lata to trochę żal mi się zrobiło na myśl, że te chwile już się nie powtórzą i że będzie dość niewiele okazji, żeby ewentualnie mogłyby wydarzyć się podobne... Szkoda no.
22/04/07 •
komentarze (1)