Zazzzdrość

Ostatnio doszłam do wniosku, że trzeba się mniej przejmować życiem. Nie to, że w ogóle, ale mniej. Trzeba również puścić coś z czasem i pozwolić aby to właśnie on sam coś zdziałał. Nic na siłę. Nic za wszelką cenę.

Do tego nie złościć się gdy tylko zobaczy się zdjęcie byłej w telefonie ukochanego... Które, notabene zrobiła sobie sama, a drugie jest takie nijakie, ni w pięć ni w dziesięć. Po co mam się tym przejmować? Jak mu się znudzi patrzenie na moje zdjęcie to popatrzy sobie na zdjęcie tej poprzedniej (policz spokojnie do dziesięciu i nie rozwal monitora...).

Ponadto nie wolno pozwalać organizmowi na nerwową reakcję, gdy słyszy się imię byłej ukochanego. Nie wolno zwracać uwagi na to, gdy coś tam o niej mamrocze. Choć mamrocze coraz mniej bo doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że drażni mnie każde wspomnienie na jej temat. Tym bardziej, że do niedawna nazywał ją tak samo jak mnie. Teraz już jej tak nie nazywa. A dlaczego? Bo ze sobą nie rozmawiają (i tu na mojej twarzy pojawia się ogromny uśmiech).

Przeczytałam Intymne przygody londyńskiej call girl. Książka przesycona seksem i erotyzmem. Jednakże nie w sposób taki jak większość książek o podłożu erotycznym. Tutaj bohaterka seks traktuje bardziej przedmiotowo. Dziwne. No dziwne jak dziwne! Jak się tyle razy to robiło, z tyyyloooma partnerami to w końcu seks staje się tylko ludzką potrzebą, bez większych emocji. Ot, pieprzyłam się z facetem. Miałam fajny orgazm. Spuścił mi się do buzi. Mniami. Ciekawe kiedy ja zacznę tak otwarcie mówić. Chyba nigdy, choć perwersyjnych sytuacji nigdy nie za dużo. A jak!

11/04/07 • komentarze (2)