Tort tiramisu wyszedł całkiem nieźle - oprócz tego, że był trochę mokry to był naprawdę smaczny. Biszkopt nasączony prawdziwym rumem i równie prawdziwą kawą. Pycha. Szkoda tylko, że Michał biedny struł się czymś i przez ten cały czas zajadał biszkopty. Trochę mi mina zrzedła, gdy przyszłam do niego a on mnie o tym poinformował. No ale nie narzekał.
Prezent mu się podobał, ale bardziej był zainteresowany mną. Było uroczo. Nawet jego współlokatorzy zrobili nam małą niespodziankę (chyba trochę nieświadomie) i zostawili nam na chwilę wolną chatę. Gdy się namiętnie kochaliśmy wparował do domu Super Świnka (tak na niego mówią, bo robi straszny syf w domu). Oczywiście Michał ma swój pokój a SŚ by nam nie wszedł na pewno, ale trzeba było się trochę hamować. Po co ma wszystko słyszeć? Chociaż z drugiej strony oni słyszeli już wiele na pewno. Czasami to aż mi głupio wychodzić z pokoju po czymś takim. Dobrze, że oni wiecznie siedzą u siebie, zamknięci.
W każdym razie dzisiaj imprezy ciąg dalszy. Idziemy z Michałem i jego przyjaciółmi na miasto. Pewnie na jakieś piwo czy drinka. Lubię Adama i Ankę, fajnie się z nimi rozmawia. A w piątek prawdopodobnie do Konina (też z Michałem). I znowu będziemy narzekać, że tyle dni pod rząd się widzimy, haha!
o mnie - portfolio - fotolog - DevArt
09 07 06 05 04 03 02 01 08 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 07 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 06 12 11 10